Kobieca Gwardia

Monika Prokopiuk

W życiu spotykamy ludzi po coś. Mikołaja też spotkałyśmy po coś. A on nas po te cztery miliony. Te cztery miliony cudu.

Nazywam się Monika Prokopiuk. Mieszkam od 12 lat w Supraślu. Jestem konceptualistką, poetką, politykiem społecznym i matka.

Chcąc pomóc jednemu z podlaskich dzieci cierpiących na rzadką chorobę smiertelną (jedną z tych ujętych w nowym programie rzadowym na rzecz wspierania dzieci wymagających skomplikowanej, niezwykle drogiej, terapii genowej), wymyśliłam projekt, którego głownymi bohaterkami są „zwyczajne” kobiety z Podlasia.

Krystyna Czerni, krytyk i historyk sztuki, pisząc esej o fotografce Agnieszce Helander („Rezerwat sztuki. tropami artystów polskich XX wieku, wyd. Znak, Kraków, 2000 r.) zastanawia sie: „Czy to my, zwykli śmiertelnicy, okazujemy się tak poetyccy, czy znane twarze stają się w obiektywie Joanny prywatne i „oswojone”? Tak bardzo, że nie ma żadnej różnicy między jednym i drugim typem poezji – między sztokholskim salonem a sląską koksownią”. Podobnie rzecz się ma z Viktorią Nekrasovą, która nas, podlaskie kobiety, matki, działaczki charytatywne, sfotografowała i nakręciła na kamerę.

To, co mnie najbardziej zbliżyło do Rycerza Mikołaja, co nie dawało mi spokoju, co mnie poraziło..to HEROIZM Jego i Jego Rodziców – determinacja, szlachetny styl walki ( jak najwiecej uśmiechu dla Mikołaja, własny ból jak najdalej od niego), piękno tej szczerej miłości rodzicielskiej i zapewne pokoleniowej, bo umieć chować swój ból za plecami może tylko ten kto umie kochać, jakiś „zadzior”w Mikołaju, „rycerska niezgodna” na własną historię. Mimo ogromu zmęczenia, Mikołaj i Jego Rodzina nadal walczą w rycerskim stylu.
A to, co nieustannie od nowa motywuje mnie do kolejnych działań w tej kampanii, to prośba mamy Mikołaja – Natalii Karelus i jej szlachetny wyraz twarzy z pola bitwy, prośba, by nie zwalniać szyku, bo..bomba czasu tyka..


Anna Kowalewicz

Nie chcę udawać, że nie widzę. Nie widzę cierpienia dziecka, rozpaczy rodziców. Chcę pomóc!

Nazywam się Anna Kowalewicz i jestem mamą trzech cudownych chłopców. Moje życie zawsze było pełne pasji i zainteresowań. Przez wiele lat byłam kierownikiem w firmie transportowo – spedycyjnej a wolne chwile poświęcałam na taniec w ZPiT Kurpie Zielone, fotografię oraz książki o tematyce psychologicznej.

Jak każdy z nas widziałam przewijające się w mediach społecznościowych posty z prośbami o pomoc dla cierpiących dorosłych i dzieci. Nie potrafiłam na to patrzeć, ponieważ moją reakcją był płacz. Łatwiej było udawać, że nie widzę tego cierpienia.

Los tak chciał, że cierpienie samo zapukało do mych drzwi. Odeszła bardzo ważna i bliska memu sercu osoba. Przeżyłam ogromną stratę. Tkwiąc w swoim własnym bólu, nagle zauważyłam że potrafię stanąć twarzą w twarz z cierpieniem innych. Zaczęłam wpłacać pieniądze. Nagle okazało się, że ja wpłacam, a ich ciągle tak wiele brakuje. Zrozumiałam, że nie uratuję całego świata i wtedy postanowiłam zaangażować się całą sobą w jedną zbiórkę – wybrałam Mikołaja. Obejrzałam krótki filmik z Mikołajem. Poruszył mnie do łez swoją osobowością i wielką dojrzałością jak na dwuletnie dziecko. Mikołaj to bardzo mądry i inteligentny chłopiec. Brakuje mu tylko sprawnych nóżek, żeby chodzić, biegać i normalnie żyć.


Agnieszka Łuckiewicz

Jestes ciocią Mikołaja. Razem z ludźmi z całego świata od siedmiu miesięcy walczymy o zdrowie tego małego chłopca. Możesz się do nas przyłączyć, aby jego dzieciństwo było lepsze.

Nazywam się Agnieszka Łuckiewicz, jestem ciocią Mikołaja. Moi drodzy na codzień jestem wychowawcą w domu dziecka, dbam o zdrowie, wychowanie i przyszłość moich wychowanków. Tym razem los zesłał mi dodatkowy cel jakim jest walka o zdrowie i przyszłość mego bratanka Mikołaja Karelusa chorego na SMA. Pomagając najmłodszym kieruję się słowami Janusza Korczaka”Jeśli umiecie diagnozować radość dziecka i jej natężenie, musicie dostrzec, że najwyższa jest radość z pokonanej trudności, osiągniętego celu, odkrytej tajemnicy. Radość triumfu i szczęście samodzielności, opanowania i władania.” Będę wdzięczna jeśli staniesz u mego boku w walce z SMA.


Magdalena Miller

Mikołaj to cudowny inteligentny rycerz. To zaszczyt być w jego gwardii, ale potrzebuje również Twojej pomocy.

Mam na imię Magda. Też jestem mamą i chcę wesprzeć rodziców Mikołaja w spełnieniu największego marzenia – o tym, by ich synek mógł cieszyć sie beztroskim dzieciństwem i mógł chodzić. Pamagam, bo w prosty sposób Mikuś mnie zauroczył. Inteligentny, radosny chłopczyk, obok którego nie da się przejść obojętnie. Musi się udać!


Magdalena Chodorowska

Mikołaj jest codziennie w moich myślach. Chciałabym zobaczyć jak samodzielnie chodzi, samodzielnie biega. Jak cieszy się swoim dzieciństwem.

Nazywam się Magdalena Chodorowska. Skończyłam pedagogikę specjalną na APS – ie i pracuję jako nauczyciel i felinoterapeuta w Specjalnym Ośrodku Szkolno – Wychowawczym w Białymstoku z dziećmi z niepełnosprawnością intelektualną w różnym stopniu. Obecnie jestem na urlopie zdrowotnym, a będąc jeszcze na urlopie macierzyńskim koleżanka zaprosiła mnie do grupy Licytacje Rycerza Mikołaja. Tak zaczęła się moja Mikołajowa droga. Wystawiłam na licytacje wszystko co mogłam. Codziennie myślałam, co jeszcze mogę zrobić dla Mikołaja, jak pomóc aby zdążył zebrać pieniądze na lek. Nadal myślę i modlę się o to aby wydłużyć czas. Razem z synem i córką zbieramy nakrętki. I ciągle w głowie Mikołaj, czy zdąży, czy nie przytyje, jak rodzice wytłumaczą Mu, że nie udało się uszyć zbroji z 9mln serc? Każda nasza pomoc to serce do zbroji, która pokona SMokA. Dołącz do nas i pomóż nam szybciej uszyć Tę Zbroję.

magdalena chodorowska

Anna Krupiennik

Wspólnie możemy spełnić marzenia Mikołaja o zwyczajnym, prostym życiu.

Nazywam się Anna. Jestem neurologopedą i tancerką. Kocham życie. Czerpię z niego garściami. Rycerza Mikołaja widziałam na bilbordach. Ale ciągle gdzieś biegłam i biegłam… W końcu do mnie dotarło, że ten mały chłopiec tak samo kocha życie jak ja. Walczy o nie z całych sił, z całą determinacją. Ma swoją gwardię. Wstąpiłam w jej szeregi bo chce żeby mógł normalnie żyć, być zdrowy i czerpać z życia tak jak ja. Mogę mu w tym pomóc. Wspólnie możemy to zrobić. Nie biegnij. Zatrzymaj się na chwilę.


Agnieszka Rutkowska

I myślę, że każdy z nas mógłby dołożyć od siebie nawet najdrobniejszą cegiełkę i to na pewno pomoże.

Mam na imię Agnieszka. Jestem raczej umysłem ścisłym, choć tkwi we mnie mikrocząstka artystki – moją pasją jest śpiew. Mikołaj jest synkiem mojej koleżanki ze studiów – Natalii. Gdy Mikuś miał niespełna roczek, z podziwem obserwowałam jego raczkowanie, porównując moją młodszą o trzy miesiące córeczkę. Kilka miesięcy później dowiedziałam się o SMA, a to wspomnienie do tej pory wywołuje ciarki na mojej skórze. Nie byłam w stanie nawet sobie wyobrazić, co czuje Natalia… Postanowiłam, że zrobię wszystko, co tylko będę mogła zrobić, by pomóc Mikołajowi – i w ten sposób pomagam przy zbiórce od jej rozpoczęcia. Szukamy jeszcze trochę ludzi o dobrych sercach, którzy dołączą do Gwardii Rycerza Mikołaja – brakuje już tak niewiele do szansy na normalne życie małego chłopca!


Ewa Dziedzik-Adamiuk

Jestem Ewa. Odnalazłam w sobie chęć pomagania. Dziś zbieram pieniądze dla Mikołaj. Pomóżmy razem. Obudźmy w sobie piękno pomagania.

Decyzja o pomocy dla Mikołaja była podjęta bez większego namysłu. Pytanie, jakie padło z mojej strony to, co to za projekt i czy skierowany jest do konkretnej osoby. To, w jaki sposób będę mogła nieść pomoc, rodził się później. Mikołajowi chcę pomóc, zyskał w moich oczach dużo empatii, widzę jak bardzo walczy, jak opowiada o swoich marzeniach. Chcę dołożyć od siebie małą cegiełkę cudu. Wierze, że bajka o Rycerzu Mikołaju zakończy się szczęśliwie. Ciężko jest patrzeć na cierpienie. Mikołaj nie odmówi mojej pomocy, jest ona mu potrzebna na dalsze życie, a jego rodzice odpowiednio ją wykorzystają. Pomagając Mikołajowi, pomagam też sobie i swoim bliskim. Czekam na ten dzień, w którym Mikołaj powie do rodziców „śpijcie spokojnie już sam chodzę”

Wesprzyj Mikołaja